humor

 

 

 

Zakonnik naprawiał płot, przybijając młotkiem sztachety. Mały chłopiec stał i przyglądał się z wielką uwagą. Zdziwiło to brata, dlatego zapytał malca, dlaczego tak się przygląda, czy chciałby się czegoś nauczyć. „Nie. Czekam aż Brat uderzy się młotkiem w palec, bo chciałbym usłyszeć, co Brat wtedy powie” – odpowiedział chłopiec.

Ateista zwiedzał klasztor. Na dziedzińcu klasztornym spotkał mnicha i zagadnął go tymi słowy: „Jeśli Boga nie ma, o czym jestem święcie przekonany, to ojciec traci całe swoje życie w tym miejscu”.
Na co mnich odpowiedział: „Jeśli rzeczywiście mylę się co do istnienia Boga to tracę najwyżej 60, 80 lat. Jeśli zaś pan się myli, to traci pan całą wieczność”.

Płyną łódką dominikanin, jezuita i franciszkanin. Po jakimś czasie zabrakło im wody pitnej. Franciszkanin zaoferował, że pójdzie do sklepu. Wyszedł z łódki i po wodzie poszedł do sklepu. Tak samo wrócił. Gdy kolejny raz zabrakło wody, stwierdzili, że teraz kolej na dominikanina. Dominikanin poszedł po wodzie i wrócił. Za trzecim razem po wodę miał iść jezuita. Wszedł do wody i zaczął tonąć. „Po palach, durniu!” - krzyczy dominikanin. „Po jakich palach?” – zapytał franciszkanin.

W Stanach Zjednoczonych w latach siedemdziesiątych wiele zakonów żeńskich zmodernizowało swój strój zakonny, uszczuplając welony na głowie i skracając długość habitów.
Jednemu z proboszczów te zmiany nie przypadły do gustu.
„Zmodernizowana” siostra odwiedziła tego proboszcza, a ten patrzył i nic nie mówił. Aby przerwać to kłopotliwe milczenie siostra powiedziała: „Ksiądz zapewne nie wiedział, że ja mam już siwe włosy”. „I żylaki na nogach”- dodał ksiądz.

W czasie kazania, które głosił pewien brodaty zakonnik wszyscy ludzie posnęli tylko jedna babcia rozczuliła się i popłakała.
Po kazaniu zakonnik wzruszony jej wrażliwością pyta:
-Co was tak babciu wzruszyło, że aż się babcia popłakała? -A bo ojczulek tak mówił i ruszał przy tym broda ,to mi się przypomniała koza, która mi padła dwa tygodnie temu....

Z ogłoszeń parafialnych: Na wspólnej wieczerzy było jak w niebie - brakowało wielu z tych, których się spodziewaliśmy.

Jezuici spierali się z Bernardynami o to, kto pisze lepsze wiersze.
- My piszemy: jezuita i kwita - powiedział jeden z bernardynów.
- My piszemy: głupi bernardyn.
- Przecież tu nie ma rymów.
- Nie ma rymów, ale jest sens - tłumaczył jezuita"

 

Na lekcji religii zakonnica pyta dzieci:
– Co to jest małe, je orzeszki, ma ruda kitę i skacze po drzewach?
Wstaje Jasiu i mówi:
– Na 99% to jest wiewiórka, ale jak siostrę znam, to może być Pan Jezus.

Mapa witryny - Cobalt theme modified by HasangGames